kredyty mieszkaniowe, kredyty samochodowe, kredyty oferty
Osób online:

Płace

Płace

Czy płace mogą rosnąć na każde życzenie?

Środa, 30 maja 2007, Autor: Sławomir Lipiński

Strajki płacowe lekarzy i nauczycieli to widomy znak, że nie da się uciec od dyskusji o skali podwyżek płac w Polsce. Wzrost płac jest oczywiście zjawiskiem bardzo pożądanym, bo gdy gospodarka się rozwija, to znaczy, że uczciwie zapracowaliśmy na wyższe wynagrodzenie. Ale płace muszą rosnąć zgodnie z tempem wzrostu wydajności całej gospodarki. Jeśli płace wyprzedzą wydajność, wyższa inflacja lub droższy kredyt i tak zniweczy uzyskane korzyści.

O niskich płacach w tzw. budżetówce słyszymy od lat, był to stały temat narzekań także w okresie poprzedniego ustroju. Gwoli prawdy warto jednak dodać, że w minionych latach płace w sferze budżetowej rosły nieco szybciej niż w sektorze przedsiębiorstw. W 2005 roku płace osób zatrudnionych w sektorze publicznym (w tym sfery budżetowej), zwiększyły się o 5,4 proc,. podczas gdy zatrudnionych w sektorze prywatnym o 3,7 proc.

Wynagrodzenia pracowników firm prywatnych w dużej mierze kształtowane są na rynku. Zależą od popytu na pracę osób danego zawodu i - mówiąc brzydko - od podaży tych osób. Także od kondycji finansowej konkretnego przedsiębiorstwa. Ponieważ w ostatnich latach mieliśmy bardzo wysokie bezrobocie, czyli dużo więcej osób poszukujących etatu niż wolnych miejsc pracy, płace w przedsiębiorstwach rosły od początku tego wieku w bardzo umiarkowanym tempie. Pewne przyspieszenie nastąpiło dopiero jesienią 2005 roku, wraz z poprawą koniunktury w gospodarce.

Płace w sferze budżetowej, ujęte w urzędowe taryfikatory, zależą - mówiąc najogólniej - od decyzji politycznych. Te bowiem określają ilość pieniędzy kierowanych przez państwo do poszczególnych dziedzin. Pieniądze wypłacane pracownikom ochrony zdrowia pochodzą ze składek pobieranych od płac wszystkich zatrudnionych, które trafiają do Narodowego Funduszu Zdrowia. Mimo braku w poprzednich latach istotniejszych podwyżek płac dla lekarzy i pielęgniarek, już kilkakrotnie podnoszono tę składkę, która jest tylko w części odliczana od podatku od dochodów, tym samym jest więc po prostu inną formą podatku. Pensje nauczycieli, wypłacane w większości przez samorządy, finansowane są wprost z budżetu państwa, który przekazuje odpowiednie środki samorządom.

Żądania płacowe pracowników sfery budżetowej zwykle spotykają się z kontrargumentem, że w budżecie nie ma pieniędzy. Trudno jednak używać takiego argumentu, gdy jednocześnie w budżecie znajdują się pieniądze na inne cele, bo wciąż uchwalane są nowe, liczone w miliardach złotych wydatki z budżetu.

Państwo ma ograniczone możliwości wpływania na płace w sektorze prywatnym. Tu jednak podwyżki wymusza coraz wyraźniejszy brak fachowców pewnych specjalności - firmy chcąc ich pozyskać lub tylko zatrzymać, muszą płacić więcej. Wiadomo jednak, że podwyżki dla jednej grupy rodzą szybko presję ze strony innych grup zawodowych. Szybszy wzrost płac w jakimkolwiek obszarze zawsze - wcześniej czy później - przenosi się na inne obszary.

Wzrost płac jest oczywiście zjawiskiem bardzo pożądanym, w ten sposób zwiększa się poziom życia obywateli. Ale wzrost płac musi być zgodny z tempem rozwoju gospodarki. Jeśli bowiem płace rosną szybciej niż wydajność danej gospodarki, to efektem jest - a nawet musi być, bo następuje samorzutne dostosowanie - wzrost cen, czyli wyższa inflacja. Wówczas zaś pracownicy jeszcze energiczniej domagają się kolejnych podwyżek płac, które mają rekompensować wyższe koszty utrzymania. I w ten sposób krok po kroku nakręca się tzw. spirala cenowo-płacowa. Doświadczyło tego wiele krajów, zwłaszcza te, gdzie sektor publiczny był mocno rozbudowany, a sternicy budżetu państwa zgodzili się spełnić oczekiwania płacowe pracowników tego sektora. Zatrzymanie tej spirali nie jest łatwe, wiąże się zwykle z obniżeniem poziomu życia także tych, którzy podwyżki wywalczyli jako pierwsi.

Związkowcy argumentują, że ostatnio miał miejsce duży przyrost wydajności pracy w przemyśle, a płace rosły dużo wolniej. Ale ekonomiści kwestionują wyliczenia związkowców. Zwracają także uwagę, że o ile w przemyśle duży wzrost wydajności jest naturalny dzięki wymianie technologii na bardziej efektywne, to w sferze usług i sferze budżetowej wydajność nie może rosnąć równie szybko. A wymóg zachowania właściwych proporcji pomiędzy wydajnością a płacami dotyczy całej gospodarki, nie tylko przemysłu.

Nikt nie ma wątpliwości, że szybki rozwój gospodarki przyniesie jeszcze wyższy niż dotąd wzrost płac. Można założyć, że w sektorze przedsiębiorstw nie będą one rujnować możliwości rozwoju firm, ich konkurencyjności na rynkach zagranicznych. I można mieć nadzieję, że podwyżki w sektorze państwowym nie będą udzielane w wyniku konfliktów społecznych, bez uwzględniania rachunku ekonomicznego.

źródło: nbportal.pl

więcej ebooków...

Darmowe ebooki na emaila - lista subskrybcyjna - wpisz się już dziś!

Copyright 2009 MIG hosting | Kolorowanki | Kontakt

oferty kredytowe, kredyty mieszkaniowe

kredyty mieszkaniowe, kredyty hipoteczne, banki, giełda, nieruchomości